Łączna liczba wyświetleń

środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 1

-No chyba sobie żartujesz!-Krzyknęłam do mojej przyjaciółki Caroline podczas oglądania ogłoszeń w szkole. Prawie wszyscy na korytarzu popatrzyli się w naszym kierunku. Chodzę razem z nią do 2 klasy gimnazjum w Chicago. Znamy i przyjaźnimy się odkąd skończyłyśmy 2 lata.
-Nie żartuję Rose.-Wiedziała o tym od pięciu dni a była tak samo zaskoczona jak ja teraz-Naprawdę za trzy dni odbędzie się bal.
-Tylko gdzie?-Bardzo się zdziwiłam, ponieważ nigdzie w naszym mieście nie było zbyt dużo miejsc do zorganizowania balu, raczej dyskoteki.
-Tydzień temu do tej posiadłości po starym Backer'u, wprowadziła się jakaś nietypowa rodzinka.
-Dlaczego nietypowa?
-No wiesz piątka rodzeństwa bez rodziców to trochę dziwne.
-W sumie, to po ile oni mają lat?
-Najstarszy to Benjamin ma 20 lat, potem jest Blaise ma 19 lat, Michael ma 17 lat i jest jeszcze rodzeństwo James i Alice i są od nas o rok starsi.
-Wow. To mają po 16 lat i mieszkają sami?
-Na to wygląda. Ey dobra, ja już będę leciała bo mam wizytę u dentysty. Zadzwonię później.- Przytuliłyśmy się i ruszyłyśmy w swoich kierunkach. Wyszłam ze szkoły i od razu wpadłam na Chrisa. Znamy się od małego tak samo jak z Caroline. U nas w szkole jest taka paczka czyli Ja, Car, Chris, Lucas, William i Vicki. Lucas i Will byli rodzeństwem, ale Will był starszy o dwa miesiące. Z tego co wiem, to Chris podoba się Car i z wzajemnością.
-Hej, Chris.
-Cześć Rose.-Chłopak przytulił mnie
-Dlaczego nie było cię w szkole?
-Jestem chory i właśnie idę zanieść zwolnienie do pana Simpsona.
-Aha to luzik, ale chyba mnie nie zaraziłeś.
-Nie martw się, spokojnie pójdziesz na bal.
-Ty też o tym wiesz? No tak Caroline ci powiedziała.
-Tak masz rację. W sumie jak tak o niej mówimy, to jak myślisz zgodziła by się ze mną pójść? Ty i Vicki jesteście jej najlepszymi przyjaciółkami, więc chyba wam o wszystkim mówi.- Cieszyłam się jak głupia, że nareszcie Chris odważył się wreszcie zrobić pierwszy krok.
-Tak!-Krzyknęłam jak głupia i zaczęłam się śmiać razem z Chrisem.
-To dzięki. Dobra ja już będę leciał bo zimno się trochę robi, jak chcesz to chodź ze mną potem odprowadzę cię do domu bo już jest ciemno. Tak właściwie, to co ty robiłaś o tej porze w szkole?
-Miałam kółko filmowe, razem z Car i ona pojechała do dentysty więc dzisiaj chyba wrócę sama, do domu nie mam daleko jak pójdę przez park.
-Dla mnie to żaden problem, mogę cię odprowadzić.
-Nie dzięki, jak coś się stanie to od razu do ciebie zadzwonię.
-No dobra, to pa.-Chłopak jeszcze raz mnie przytulił i pobiegł w stronę drzwi do szkoły. Ja ruszyłam w stronę parku, który prowadził do mojego domu. Obok parku był ten dom do którego wprowadziło się to rodzeństwo, więc postanowiłam się tam przejść. Włożyłam do uszu słuchawki i ruszyłam przed siebie . Po około 15 minutach doszłam do tego domu. Był większy niż go ostatni raz widziałam, cały zrobiony był z czerwonej cegły, wielkie białe okna z okiennicami i równie wielki balkon na którym stał chłopak popijający coś ze szklanki. Nie widziałam jego twarzy bo było ciemno i chłodno jednak w pewnym momencie poruszyłam się i lampka nad jego domem zapaliła się ukazując twarz chłopaka...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 1 rozdział!
Mam nadzieję, że podoba wam się to co piszę. Będę dodawała dziennie 1-2 rozdziały.
Czytasz=komentujesz ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz